wtorek, 26 marca 2013

Szukam słów,

które będą mnie skłaniały do działania. Do tego by się nie zatrzymać i nie utknąć gdzieś w wygodnej pozie na sofie, usprawiedliwiając wszystkie swoje negatywne czy leniwe myśli.
Jednymi z nich są te wyśpiewane przez Melę Koteluk:

"Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas,
Ty jesteś początkiem, do każdego celu.."

Coraz częściej powtarzam sobie, że dana sprawa nie zależy ode mnie, nie jest w mojej mocy, nie uda się, bo nie mam na nią wpływu. Przestrasza mnie to, bo świadczy albo o kompletnym rozleniwieniu, albo o całkowitym zwątpieniu w jakiekolwiek własne możliwości.

"Droga pod nogami
krok za krokiem
rok za rokiem

Słowa zasłyszane
choć wyraźniej brzmią
znaczą mniej

Gdyby można było
szybciej odnajdywać
widzieć trochę więcej
słyszeć wszystkie dźwięki

Czy ulotność chwili
lepiej znosić byłoby
niż dziś"


A może w stagnacji też jest metoda? W sumie, trzeba czasem zatrzymać się na dłużej, w jednym miejscu, by mądrze wybrać którędy dalej, prawda?

czwartek, 14 marca 2013

...


"ŚWIAT MA TAKI SMAK JAKIEGO SIĘ SPODZIEWAMY."

środa, 13 marca 2013

Ciąg dalszy ODWAGI


Przypomniałam sobie dzisiaj, że dawno dawno temu obejrzałam wystąpienie Pani Brene Brown.
I tu włącza mi się potrzeba tłumaczenia z tego, dlaczego zrobiło na mnie wrażenie to co mówi. Pewnie, że nie do wszystkich trafiają takie "wywody" i rozważania.
Mnie zwykle zachęcają do zatrzymania i skupienia na tym co nie jest związane z pracą, jedzeniem, spaniem, zakupami i całą tą stertą codzienności.
Zachęcam do przesłuchania : http://www.ted.com/talks/lang/pl/brene_brown_on_vulnerability.html


wtorek, 12 marca 2013

Odwaga


Na dzień dobry wszystkim, którzy tu zajrzą, życzę pięknego dnia.
Bez skupiania się na tym, że znowu śnieg, znowu zimno, że zmęczeni i że katar ...
Codziennie coś nas przytłacza, męczy, rani, zraża, zniechęca.
I to właśnie ODWAGA pozwala nam każdego ranka wstać i stawiać kolejne kroki, na nowo, dzień za dniem. Mimo wszystko.

I z dedykacją Josh Groban.


You wanna run away, run away and you say that it can’t be so.
You wanna look away, look away but you stay cause’ it’s all so close.
When you stand up and hold out your hand.
In the face of what I don’t understand.

My reason to be brave.

czwartek, 21 lutego 2013

W poszukiwaniu inspiracji...

Ciągle szukam.
A może dopiero szukam - drogi do tego, jak szukać właściwej inspiracji.
Wklejam Wam zdjęcie, które utkwiło mi i drąży i pobudza szare komórki...
Póki co nie wiem jeszcze do czego :) ale pachnie niesamowitą zmysłowością, taką lekką, zwiewną i wiosenną. Jak kwitnąca wiosną magnolia ...

a na nią przecież z utęsknieniem czekamy wszyscy...

środa, 13 lutego 2013

Czy słuchać...?















Wyjątkowo przyjemna kolacja w chińskiej restauracji.
Na jej koniec kelner podaje ciasteczka tzw. szczęścia.
Wybieram, otwieram i czytam:
"Courage! Realize your plans."

I przychodzi nagłe zaskoczenie słowem. Wydawałoby się głupia rzecz, banalna.
Ale jeśli od baaaardzo długiego czasu w głowie kłębią nam się różne myśli, plany i nie bardzo wiemy, w którą iść stronę - takie sytuacje zdają się do nas mówić.
Poczułam ekscytację bo wiem, że to wszystko co nas otacza i spotyka nie jest bezcelowe.
Trudem nie jest również przyswojenie powyższego twierdzenia, lecz umiejętne słuchanie i wyciąganie wniosków.
Złoty środek - stan wyważenia między postrzeganiem spraw takimi jakie chcielibyśmy żeby były (mimo, że nie są i nigdy nie będą) a ignorowaniem wszystkiego co się wokół dzieje.

I zastanawiam się cały czas czy usłyszałam dobrze tą wiadomość. Czy tylko dopasowałam do tego, co chciałabym by się wydarzyło. Najistotniejszy póki co jest pozytywny przypływ energii w związku ze słowem :)



czwartek, 7 lutego 2013

Ocalić od zapomnienia.

Dziś odeszła przedszkolna wychowawczyni mojej Kulki...

Nie zastanawiam się jak on to przyjmie - to oczywiste, że będzie płakał i będzie mu smutno. Zastanawiam się bardziej nad tym, czy uda mi się nauczyć go we właściwy sposób godzić z tym co ostateczne. Tak, by potrafił układać i nazywać emocje i dzielić się nimi.

Chciałabym, by potrafił w tym szybkim świecie cieszyć się z kochania innych ludzi i cenił te relacje, które posiada. I by nie zapominał o tych, którzy przyczynili się do tego kim w danym momencie jest, na kogo wyrósł.

Więc ocalajmy od zapomnienia...




środa, 6 lutego 2013

"When you lose something you cannot replace"

        Wiem, wiem. To już tu było. Ale wówczas te słowa nie niosły takich myśli, jakie krążą wokół mnie obecnie...

"When you try your best but you don't succeed
When you get what you want but not what you need
When you feel so tired but you can't sleep
Stuck in reverse

When the tears come streaming down your face
When you lose something you can't replace
When you love someone but it goes to waste
Could it be worse?

Lights will guide you home
and ignite your bones
And I will try to fix you

High up above or down below
when you' re too in love to let it go
But if you never try you'll never know
Just what you're worth

Lights will guide you home
and ignite your bones
And I will try to fix you

Tears stream down your face
When you lose something you cannot replace
Tears stream down your face and I

Tears stream down your face
I promise you I will learn from mistakes
Tears stream down your face and I

Lights will guide you home
and ignite your bones
And I will try to fix you"


Jeśli wierzymy, że to co nas spotyka nigdy nie dzieje się bez celu - a ja wierzę - to kiedy nas dotknie usiłujemy rozwikłać zdarzenie jak zagadkę. Pytamy się po co i dlaczego. A najlepsze odpowiedzi przychodzą po cichu. W pojedynczych, uspokojonych myślach.

I wiem, widzę, że życie przeprowadza nas przez mnóstwo pożarów. Przez ogień, który wypala.
I wierzę mocno w to, że wówczas spopiela się to, co w nas słabe, niepewne i wątłe.
I mimo, że chwilowo mocno pogruchotani, to wychodzimy mocniejsi, trwalsi, lepsi.

Oby i tym razem tak było.
  
I pamiętajcie:
"if you never try you'll never know 
Just what you're wort"

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Zatrzymać się.

 

Staram się uczyć żyć dniem dzisiejszym. Dopiero gdy próbuję, uświadamiam sobie jakie to trudne. Jest poniedziałek, a ja myślę, że 4 dni do weekendu, że za 2 dni muszę załatwić coś tam, a za 3 jechać gdzieś tam. A po 4 dniach siadam i jak wszyscy mówię: cholera, jak ten czas ucieka, kiedy sama naturalnie go poganiam. 
Chcę inaczej i się postaram :)

piątek, 28 grudnia 2012

Musiałam się tym podzielić.

 
 If you feel safe in the area you’re working in, you’re not working in the right area.

Always go a little further into the water than you feel you’re capable of being in. Go a little bit out of your depth. And when you don’t feel that your feet are quite touching the bottom, you’re just about in the right place to do something exciting. 
 
/by http://wakeuptiger.blogspot.com/2012/12/the-deep-end.html/

środa, 26 grudnia 2012

Dziecinne, dziecięce ...

pachnące Święta...  są, gdy jest spontaniczność i prostolinijność.
Kiedy zdobywamy się na okazanie uczuć pozbawionych kalkulacji i skorupy, okazuje się, że zyskujemy radość z bycia naturalnym.
Jest to możliwe tylko w jednym miejscu - domu. Tam gdzie mamy pewność, że pancerz jest niepotrzebny. Tam, gdzie kochają nas za to, że po prostu jesteśmy.

 
 


niedziela, 23 grudnia 2012

Nie życzę "mery kristmasów i hepi niu jerów"

" Pod niebem pełnym cudów
nieruchomieję z nudów
właśnie pod takim niebem
wciąż nie wiem czego nie wiem

światło z kolejnym świtem
ciągle nazywam życiem
które spokojnie toczy
swą nieuchronność nocy

ten błękit snów i pragnień
niejeden z nas odnajdzie
a niechby zaszedł za daleko
pewnie zostanie tam
pewnie zostanie sam

pod cudnym niebem jeszcze
każdy choć jedno miejsce
być może ma i chwilę
gdy godnie ją przeżyje

bo nieba co w marzeniach
spełnia się albo zmienia
skłonni jesteśmy szukać
do bram jego ciężkich pukać

spójrz gwiazdy matowieją
i niczym się nie mienią
zwykliśmy je zaklinać
i szczęście swoje mijać

bo w niebie z którego dotąd
nie wrócił nikt bo po co
wieczna sączy się struga
przyjemnej wiary w cuda" 



A po lirycznym wstępie, moje życzenia: CIESZMY SIĘ TYM CO ZOSTAŁO NAM DANE!

sobota, 22 grudnia 2012

Jak to jest???

... że im szczęśliwsi jesteśmy, tym trudniej jest nam znaleźć slowa, by to opisać...

Ciepło nie płynie z tych wszystkich przedmiotów, które wokół... nie z drzewka, nie ozdób, prezentów, miłych dźwięków kolęd.

Mijający rok nieźle mnie przetrenował w tej materii i nie ma nic bardziej cennego jak doświadczenie życia. Zanurzając w nim palec wiemy co nieco, ale dopiero wchodząc w nie po uszy, wiemy co jest najważniejsze. Nieustannie gubi nas powierzchowność. Wydaje nam się, że już nic nie zaskoczy, aż tu nagle wynurza się kolejna góra, pagórek. Wygoda podpowiada nam by ich unikać.
Nie róbmy tego, bo tak na prawdę to one nas kształtują...

Cieszę się, że czasem słyszę: " napisz coś, bo tyle wchodzę tutaj i nic nowego". To zachęca i powoduje, że wierzę, że niektórzy widzą tu coś więcej niż owcze bzdury i bzdurki. Albo, widzą je ale wiedzą, że w owczym świecie mają one sens i cel :)
A sens jest zdecydowanie większy, kiedy można go dzielić na dwoje, ucząc jeszcze, przy okazji Kulkę. Jego natomiast percepcja przekracza najśmielsze moje oczekiwania.

Poniżej Kulka w wydaniu przedszkolno-jasełkowym w roku 2012.

Patrząc na to zdjęcie zastanawiam się, czy aby na pewno F. nadal powinien być Kulką... ;) ale jest to silniejsze ode mnie.. ;)

środa, 21 listopada 2012

Jak Koziołek...

Ważnie wyrwany fragment dialogu:

"JA:  bo pecha przynoszę
ON: musi ci los w czymś innym wynagradzać
JA: hmm
niech pomyślę .. w czym..
ON: gdzieś musi być plus aby się bilansowało
JA: będę zatem szukala
ON: oby nie tak jak koziołek matołek, który szukał po świecie tego co jest bardzo blisko..." 


piątek, 2 listopada 2012

Make you feel my love...

Taki dziś dzień, że dopada melancholia.... rozrzewnienie...
Myśli same błądzą wokół pożegnań, strat... ale w sumie dają siłę kiedy patrzę wstecz.
Dają jeszcze więcej siły kiedy patrzę ile bliskich osób wokół. 

Sami dla siebie jesteśmy największymi przeszkodami, by iść dalej, wierząc w to co chcemy osiągnąć.





piątek, 19 października 2012

Cicho.

"Cicho, diabelnie cichuteńko
Samotność się zaczyna
Utkana niewidzialną ręką
Owija mnie materią miękką
Jak mróz Jak obłok snu Jak ciemność
Jak wielka peleryna
Chwytam za klamkę
I z każdą chwilą wciąż mniej pamiętam
Stopień po stopniu
Co to za droga i dokąd sięga
Skąd znam tę drogę?
I dokąd sięga?"

czwartek, 11 października 2012

by nie bać się jesieni...


 Wczesna jesień jest u nas prze prze prze piękna. 
Nie wierzę, że to piszę ale tak jest. 



Uśmiech wyzwala w nas energię.




Przyroda daje spokój i siłę.
Poczucie, że czas nie jest wrogiem, z którym mamy walczyć.
 

 Czas to życie.


 
Problemy nie znikają, ale starcie z nimi jest mniej bolesne kiedy ogrzać się można domowym ciepłem. 




 Dystans zyskujemy śmiejąc się z tego co nas przerasta.




I nawet jeśli się nie uda i złapiemy się w sieć...



 mamy siebie i szarlotkę ;)


A w tle śpiewa J. Cullum...

piątek, 21 września 2012

Sense of humour

      Post spowodowany przemyśleniami po "wykładzie" p.Zawadzkiej - ekranowej Superniani. Wybrałam się zaproszona i wyrwana z biegu. Usiadłam i zasłuchałam się w "Babce", która już nie była wystylizowaną panią w średnim wieku, z przyklejoną do twarzy miną moralizatorki. Pogadanka była kabaretem rodzicielskich zachowań, z którego każdy mógł wynieść to co potrzebował. Ale nie mam zamiaru płodzić tu recenzji. Zamierzam zacytować jeden z końcowych jej wniosków. Był wypowiedziany z pełną spontanicznością i brzmiał mniej więcej tak:

               " Kobiety często tracą całe swoje poczucie humoru i dystansu wraz z wydaleniem łożyska. A potem... potem... to mają taki ogromny dupościsk." 

     Jak już skończyłam się śmiać, pomyślałam... że to cud jakiś, bo ja nie wydaliłam tego humoru a jedynie przekazałam go Kulce. I jakie to szczęście, bo straciłabym tysiące cudownie beztroskich głupawek zamieniając je na teksty w stylu: "Przestań robić te głupie miny bo Ci język odpadnie". 
Zwykle sami sobie ten "dupościsk" narzucamy, zwykle mówimy że to dlatego że czasu nam brakuje. Ale potem, gdy oglądamy się wstecz nie widzimy nic poza jednym wielkim BRAKIEM CZASU :)

czwartek, 13 września 2012

Postpowakacyjny


Wróciłam,

Co prawda nieco dłużej mnie nie było niż zapowiadałam. Dziś wracam, do czego wręcz zmusił mnie mój wczorajszy dialog z Kulką. Zmusił, ponieważ był bardzo istotnym punktem w emocjonalno-uczuciowo-seksualnym dorastaniu mojego dziecka ;) Zaczynam:

F.: - Wiesz, zakochałem się w Wirginii teraz.
Ja: -....
    - A dlaczego się w niej zakochałeś?
F.: - yyy jak dlaczego?
Ja: - No co Ci się w niej spodobało, że się zakochałeś?
F.: - Jej włosy. Ma ładne włosy... i ... one tak ładnie pachną...
Ja: -AHA.  I przemierzam ulice autem dalej w ciszy.
F.: - Wiesz dziś udało mi się ją pocałować.
Ja: przemierzam ulice dalej.. nieco wolniej... w ciszy..
F.: Na religii ją pocałowałem.
Ja: Czemu akurat wtedy?
F.: Bo wtedy mi się dała. I Adasiowi też się udało.
Ja: To Adaś też jest w niej zakochany?
F.: No taak.
Ja: To masz konkurenta.
F.: Noooo mam. Muszę z nim walczyć.

I już wiem, że romantyczna z niego dusza. Muszą być długie blond włosy, rywal i walka :)  Tylko czemu na religii ??? :)