w nowym domu....
a co, chyba mogę sobie pomarzyć ;)
wtorek, 20 marca 2012
niedziela, 18 marca 2012
Komentarz Kulki do akcji "zbieramy nakrętki"
Babcia: - "Filipku te nakrętki weź jutro do przedszkola, dla tego chłopca co zbieracie"
Kulka: - "Dobrze, a wiesz czemu je zbieramy?"
Babcia: - "Wiem., a Ty?"
Kulka: " NOo bo ten chłopiec to jest taaaaaki biedny, że nie ma wogóle nakrętek i ma wszystkie butelki otwarte, dlatego mu zbieramy"
Kulka: - "Dobrze, a wiesz czemu je zbieramy?"
Babcia: - "Wiem., a Ty?"
Kulka: " NOo bo ten chłopiec to jest taaaaaki biedny, że nie ma wogóle nakrętek i ma wszystkie butelki otwarte, dlatego mu zbieramy"
Moje ulubione
zdjęcie, zrobione ostatnio przy okazji akcji "robienie koreczków" na Krzysiowe urodziny :)
I jedno z ostatnich filipkowych wyznań "mamooo, jak urosnę to się z Tobą ożenię i będziemy mieli takiego małego dzidziusia" ;) Myślę, i mam nadzieję, że każdy synek takie wyznania prawi w tym wieku, uznając to za jedną z najlepszych form okazania uczuć ;)
I jedno z ostatnich filipkowych wyznań "mamooo, jak urosnę to się z Tobą ożenię i będziemy mieli takiego małego dzidziusia" ;) Myślę, i mam nadzieję, że każdy synek takie wyznania prawi w tym wieku, uznając to za jedną z najlepszych form okazania uczuć ;)
sobota, 17 marca 2012
Czas pomówić o domu
Nasza "tułaczka" niedługo się zakończy dlatego myślę, że czas podzielić się z Wami już tutaj obrazami tego jak nasz nowy dom powstawał. Weekend majowy zapowiada się przeprowadzkowo, a myśl o tym napawa mnie taką radością, że jak małe dziecko przebieram z niecierpliwością nóżkami.
To, co jest dla mnie najbardziej niesamowite to nieopanowana euforia i radość kiedy tam jestem. Nie ma znaczenia czy klamki będą złote czy ich nie będzie, bo nie one są źródłem. Ale stanąć na kawałku ziemi przy lesie, czując wiosenne słońce, zapach ziemi i wiedząc ze to nasze podwórko... nie wiem czy jestem w stanie opisać te uczucia.
To, co jest dla mnie najbardziej niesamowite to nieopanowana euforia i radość kiedy tam jestem. Nie ma znaczenia czy klamki będą złote czy ich nie będzie, bo nie one są źródłem. Ale stanąć na kawałku ziemi przy lesie, czując wiosenne słońce, zapach ziemi i wiedząc ze to nasze podwórko... nie wiem czy jestem w stanie opisać te uczucia.
prezent od przyjaciela
Nie mogę go tu wstawić, bo jest za duży. Jednakże muszę o nim napisać, bo natchnął mnie do przełożenia tego co mam w głowie na tekst blogowy.
Ale najpierw piosenka, która dzięki Tomkowi i temu co przygotował, przypomniała mi mnóstwoooo pięknych i bardzo wzruszających chwil w życiu moim i Kulki.
Ale najpierw piosenka, która dzięki Tomkowi i temu co przygotował, przypomniała mi mnóstwoooo pięknych i bardzo wzruszających chwil w życiu moim i Kulki.
środa, 15 lutego 2012
Poświątecznie i jeszcze karnawałowo
Ufff zdążyłam jeszcze w karnawale się odezwać. Miałam jakiś tymczasowy brak weny, może dlatego że emocje i myśli były skierowane od jakiegoś czasu w jednym kierunku.. Udało mi się zgrać kilka zdjęć, m.in. tych które dokumentują zmiany w naszym życiu, zmiany naszego domowego ogniska.
Ale zacznę tam, gdzie ostatnio przystanęłam.
Tegoroczne święta były dla mnie dużo radośniejsze niż ubiegłe, bo z Kulką wszystkie świąteczne dni spędziłam razem. A do tego przed Wigilią wyskrobałam jeszcze parę dni wolnego, dzięki którym razem wybraliśmy choinkę, robiliśmy zakupy, gotowaliśmy a Kulka piłował kolędy m.in."Wchała na wysokości". W chwilach wolnych przemiły czas wieczorny
Sylwester u Mańki, w czwórkę, z naszymi nieletnimi w rolach dusz towarzystwa, którzy odstawili samczy taniec. Było nam baardzo wesoło.
Poniżej zdjęcie z "ładną Babcią" ;) która wybierała się właśnie na zabawę.Dziadek tradycyjnie w tym czasie chodził po domu i nie miał się w co ubrać :D
Po Nowym Roku zaczęło się pod górkę. Niestety zdrowie nieco mnie opuściło, ale za to bliscy byli i dawali porcje uśmiechów :)
Ale zacznę tam, gdzie ostatnio przystanęłam.
Tegoroczne święta były dla mnie dużo radośniejsze niż ubiegłe, bo z Kulką wszystkie świąteczne dni spędziłam razem. A do tego przed Wigilią wyskrobałam jeszcze parę dni wolnego, dzięki którym razem wybraliśmy choinkę, robiliśmy zakupy, gotowaliśmy a Kulka piłował kolędy m.in."Wchała na wysokości". W chwilach wolnych przemiły czas wieczorny
Sylwester u Mańki, w czwórkę, z naszymi nieletnimi w rolach dusz towarzystwa, którzy odstawili samczy taniec. Było nam baardzo wesoło.
Poniżej zdjęcie z "ładną Babcią" ;) która wybierała się właśnie na zabawę.Dziadek tradycyjnie w tym czasie chodził po domu i nie miał się w co ubrać :D
piątek, 30 grudnia 2011
Somebody...
Tak, to zdecydowanie moja piosenka roku...
Treść, też roku, też zdecydowanie moja i wymowna.
I w związku ze zbliżającym się końcem jakiegoś okresu wytyczonego kalendarzem, siłą rzeczy w głowie krążą podsumowania, wnioski...
Sporo tych someonów i somebodich. Jednych bliskich, innych bliższych, i tych naj...
.
Jasełkowo
W końcu mogę się pochwalić, bo mam foty. Filipek po raz pierwszy miał występy solowe podczas jasełek, czyli swoją kwestię. Nie da się opisać wyrazów twarzy niektórych dzieci.. zwłaszcza kiedy zapominały swoje kwestie albo się myliły - bezcenny i uroczy kabaret :)
A poniżej pamiątki:
A poniżej pamiątki:
środa, 28 grudnia 2011
Łakoci czas
Święta minęły pysznie.
Do tego stopnia, że Kulka zasypiając w świąteczną noc stwierdził..."mamooo, a czy w niebie jest jedzenie?"
Moją odpowiedź skwitował "Hmmm...to ja będę bardzo głodny w tym niebie jak nie mają jedzenia."
Eghh właśnie napisałam jakiś mocno patetyczny tekst, więc postanowiłam go skasować. Podsumuję tylko, że bilans wydawałoby się że w tym roku przy stole będzie ujemny, ale obecność i śmiech Kulki wypełnił tą pustkę i sprawił, że było lżej.
A poniżej zamieszczam przekrój zdjęć z cyklu "przy choince", niestety bez tegorocznego, z powodu braku czynnego aparatu :(
Do tego stopnia, że Kulka zasypiając w świąteczną noc stwierdził..."mamooo, a czy w niebie jest jedzenie?"
Moją odpowiedź skwitował "Hmmm...to ja będę bardzo głodny w tym niebie jak nie mają jedzenia."
Eghh właśnie napisałam jakiś mocno patetyczny tekst, więc postanowiłam go skasować. Podsumuję tylko, że bilans wydawałoby się że w tym roku przy stole będzie ujemny, ale obecność i śmiech Kulki wypełnił tą pustkę i sprawił, że było lżej.
A poniżej zamieszczam przekrój zdjęć z cyklu "przy choince", niestety bez tegorocznego, z powodu braku czynnego aparatu :(
2007
2008
2010
Wesołego poświątecznego czasu!!!
czwartek, 15 grudnia 2011
80B
Taki będzie nasz nowy numer :) Mój i Kulki. Tam będzie nasze nowe miejsce na ziemi.
Kiedy człowiek spełnia swoje największe marzenia czuje się tak jakby mógł wszystko ...
Wszystkim, którzy wierzyli i wspierali BARDZO DZIĘKUJĘ !!!
Bardzo chciałabym umieszczać zdjęcia ale niestety w czasie wyprowadzki zgubiłam kartę od aparatu :( Może Gwiazdor podrzuci albo pomoże znaleźć.
Myślę, że to na prawdę będzie to co potrzebujemy.
Kiedy człowiek spełnia swoje największe marzenia czuje się tak jakby mógł wszystko ...
Wszystkim, którzy wierzyli i wspierali BARDZO DZIĘKUJĘ !!!
Bardzo chciałabym umieszczać zdjęcia ale niestety w czasie wyprowadzki zgubiłam kartę od aparatu :( Może Gwiazdor podrzuci albo pomoże znaleźć.
Myślę, że to na prawdę będzie to co potrzebujemy.
wtorek, 13 grudnia 2011
Ze słownika F.
Kulka patrzy na kota Mańki, którego głaszczę. Kot, jako że ma utajoną często postać bycia wrednym, nagle macha łapą i robi PHYYYYYYYYYYYYYYYY.
Kulka zdziwiony patrzy i mów " Wow... ale ten kot ma NERWIZNĘ" :)
Kulka zdziwiony patrzy i mów " Wow... ale ten kot ma NERWIZNĘ" :)
czwartek, 8 grudnia 2011
Czterolistna koniczynka
w mojej głowie chwilowo przywiędła.
Auto odmawia posłuszeństwa od 3 dni
Kolejna osoba zawiodła
Bank nie raczy się pośpieszyć z decyzjami i ciągle wymyśla nowe dokumenty
I premię obcięto :/
do tego pada obleśne zimne coś z nieba i jest wciąż ciemno...
Może by tak jakiś pozytywny kawałek...
środa, 7 grudnia 2011
Nobody dies a virgin
.. life fucks us all...
Ale może to jest tak, że niektórzy z nas lubią być w tej życiowej pozycji ...
Może część nie potrafi inaczej...
Ja wolałabym dołączyć do grupy "Life fuckers" :p
Ale może to jest tak, że niektórzy z nas lubią być w tej życiowej pozycji ...
Może część nie potrafi inaczej...
Ja wolałabym dołączyć do grupy "Life fuckers" :p
wtorek, 6 grudnia 2011
Niemikołajowy poranek :/
Poranna wyprawa do dentysty - niepowodzenie.. przenieśli przychodnie :(
Dzwonię do rejestracji, że w związku z powyższym nie dojadę ... a pani twierdzi, że dziecko nie było zapisane dziś... :(
W między czasie zaczyna wyć alarm w aucie.. zepsuty :( więc trasa przedszkole - praca pokonana z ok. 6cioma przystankami na wyłączenie wyjącego ustrojstwa :(
2 godziny w plecy od rana do odrobienia w pracy... :(
Na szczęście dzwoni telefon od "Mikołaja" ... który powoduje mój uśmiech :)
Dzwonię do rejestracji, że w związku z powyższym nie dojadę ... a pani twierdzi, że dziecko nie było zapisane dziś... :(
W między czasie zaczyna wyć alarm w aucie.. zepsuty :( więc trasa przedszkole - praca pokonana z ok. 6cioma przystankami na wyłączenie wyjącego ustrojstwa :(
2 godziny w plecy od rana do odrobienia w pracy... :(
Na szczęście dzwoni telefon od "Mikołaja" ... który powoduje mój uśmiech :)
niedziela, 4 grudnia 2011
Sen nie przychodzi
więc postanowiłam zrobić krótki przegląd wydarzeń od maja. Rachunek zysków i strat zrobię za niecały miesiąc, teraz fakty:
1. W maju oficjalnie człowiek rozdzielił co Bóg złączył. Nowocześnie status brzmi ponoć "singiel z odzysku".
2. W lipcu kolejną bliską mi osobę pożarł nowotwór.
3. W sierpniu spędziliśmy z Kulką bardzo przyjemne wakacje nad morzem.
4. We wrześniu wyprowadzka. Nowy tymczasowy dom z Babcią... czy wszyscy przeżyjemy najbliższych 9 miesięcy ... pozostaje być dobrej myśli. Całe szczęście nie jest to ciąża i po wyznaczonym okresie nie zastanie nas chaos, płacz i pieluszki... :)
5. W październiku i listopadzie wskazuję palcem moje nowe miejsce na ziemi, zaczynam formować bryłę przyszłego domowego ogniska i składam podpisy, wchodząc w nierozerwalny, 30letni związek z bankiem.
6. W grudniu... będziecie już na bieżąco :)
Dobranoc.
1. W maju oficjalnie człowiek rozdzielił co Bóg złączył. Nowocześnie status brzmi ponoć "singiel z odzysku".
2. W lipcu kolejną bliską mi osobę pożarł nowotwór.
3. W sierpniu spędziliśmy z Kulką bardzo przyjemne wakacje nad morzem.
4. We wrześniu wyprowadzka. Nowy tymczasowy dom z Babcią... czy wszyscy przeżyjemy najbliższych 9 miesięcy ... pozostaje być dobrej myśli. Całe szczęście nie jest to ciąża i po wyznaczonym okresie nie zastanie nas chaos, płacz i pieluszki... :)
5. W październiku i listopadzie wskazuję palcem moje nowe miejsce na ziemi, zaczynam formować bryłę przyszłego domowego ogniska i składam podpisy, wchodząc w nierozerwalny, 30letni związek z bankiem.
6. W grudniu... będziecie już na bieżąco :)
Dobranoc.
Dinozaury
Niedziela z tych tradycyjnie bardzooo przyjemnych w pieleszach. Oboje, czyli ja i Kulka w piżamach, JA-kawa, ON- kulki z mlekiem, JA- internet, ON-bajka, której bohaterami są dinozaury. Nagle słyszę: "Mamoooo, a czy ty żyłaś jak na świecie były dinozaury. ???" :)
PS.
Muszę jednak uwiecznić jeszcze piątkowe zdarzenie. Obiecałam sobie, by zapamiętać i przypomnieć kończąc 40tkę :) W sklepie sieci X pani kasuje towar i nagle rzuca "dowód proszę" ... patrzę na moją Kulkę skonfundowana i wyjmuję pytając "po co". A Pani macha mi przed moim pseudo nastoletnim noskiem butelką piwa marki X. Kolejka za mną stała uśmiechnięta. Ja również :) ... przypomnijcie mi to proszę za jakieś 10 lat!
"Ciało i rozum.. w PERMANENTNEJ niezgodzie.."
Tak.. tak jest ostatnio. Niby zawsze racjonalnie a jednak... ciało dyktuje warunki którym ulega rozum. Mój dobry przyjaciel widząc ten cytat zapytał: "masz okres" :) ? Być może poziom niezgody zależy od stężenia hormonów w naszym (tzn. kobiecym) organizmie.. Who knows? :) Więcej nie napiszę dziś bo minęła już połowa winnej butelki. A "Bóg mowę nam wymyślił dla ukrywania myśli".. prawda?
czwartek, 1 grudnia 2011
Niełaskawy dzień
Jednak spróbuję dodać co nieco z tego poranka tutaj. Jest szaro, buro i ponuro.
a
"Rankiem, przy obudzeniu
Na szybie okna rozpłaszczone noski,
Ach, to wy, dzień dobry, moje troski!"
Czasem wydaje mi się, że wystarczy, że w nie mocniej dmuchnę i się rozwieją. Dziś jednak nosy za mocno przykleiły... a może przymarzły już.
Mimo tego Moja Kulka, obudzona o 6.00 otwiera oczy i pyta "Czy dziś już mogę otworzyć czekoladki? Zaczął się ten adwent? ".
Tak, i to jest jego troska. Oby jak najdłużej taką pozostała :)
a
"Rankiem, przy obudzeniu
Na szybie okna rozpłaszczone noski,
Ach, to wy, dzień dobry, moje troski!"
Czasem wydaje mi się, że wystarczy, że w nie mocniej dmuchnę i się rozwieją. Dziś jednak nosy za mocno przykleiły... a może przymarzły już.
Mimo tego Moja Kulka, obudzona o 6.00 otwiera oczy i pyta "Czy dziś już mogę otworzyć czekoladki? Zaczął się ten adwent? ".
Tak, i to jest jego troska. Oby jak najdłużej taką pozostała :)
środa, 30 listopada 2011
Natchnienie..
chyba w końcu przychodzi. Bezpośrednio przyszło od Mańki... założyła bloga. Ale to jeszcze nic, to co ona wyczynia i tworzy to jest natchnienie :) I za to już Jej dziękuję. Zobaczymy czy w moim przypadku nie okaże się to słomianym zapałem... mam nadzieję, że nie bo powodów do pisania dużo. Baaardzo dużo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




